Słyszysz? To woła mnie polny głóg,

Nie martw się: wrócę, gdy będę mógł.
Rozwiał świt ranne mgły,
Więc wybacz mi -
Na mnie czas, jadę już, nie licz dni ...

Słyszysz? To woła mnie leśny trakt,
Może gdzieś nowych dróg znajdę ślad.
Rzeki nurt w słońcu lśni,
Więc wybacz mi -
Na mnie czas, jadę już, nie licz dni ...
Horyzontu kres
Gaśnie pośród wzgórz.
Jeszcze dziś znajdę tam
Do przygody klucz.
Słyszysz? To woła mnie echo z gór,
Z turni wiatr strąca w dół cienie chmur.
Biały dzień już z drzwi,
Więc wybacz mi -
Na mnie czas, jadę już, nie licz dni ...
Horyzontu kres
Gaśnie pośród wzgórz.
Jeszcze dziś znajdę tam
Do przygody klucz.
Słyszysz? To woła mnie echo z gór.
Biały dzień już u drzwi,
Więc wybacz mi -
Na mnie czas, jadę już, nie licz dni ...

Słyszysz? To woła mnie przygód świat.
Nie chcę już tracić dni ani lat,
Ale znów widzę łzy;
No, powiedz, czy
Nawet już marzyć nie wolno mi? /bis


Mam tego dość!

Mam tego dość!
I znów się rozglądasz,
Uśmiechasz do kogoś -
Jesteś niemożliwa wprost!
Tak jakbym nie istniał
I nie stał tuż obok.
Przestań wodzić mnie za nos!

Mam tego dość!
Mam tego dość!
Znów siedzisz w jakiegoś
Gwiazdora wpatrzona,
Zasłuchana w jego głos.
I marzysz na pewno
O jego ramionach;
Filmu mam już także dość!


Mam tego dość!
Mam tego dość!
Dziś rzucę to wszystko
I pójdę w świat sobie,
Potem mnie o powrót proś.
Nie będę się wahał
I zaraz to zrobię;
Gorszy mnie nie spotka los.

No, nie bądź zła!
Wiem, że masz dość,
Lecz, widzisz, dziewczyno,
Wybrałaś mnie sama,
Więc humory moje znoś.
Już trudno, dziewczyno,
Wybrałaś mnie sama,
Więc humory moje znoś.

Mam tego dość! /*5