Nie zadzieraj nosa
Nie rób takiej miny
Nie udawaj Greka
Zmień się lepiej, zmień
Już za parę minut
Będziesz przyjacielem
Sia, la, la, la
Sia, la, la, la
Całej naszej piątki
Tylko rozchmurz się
Baw się razem z nami
Jeśli masz ochotę
Na wspólną zabawę
Daj namówić się
To najlepszy sposób
Jeśli chcesz zapomnieć
Sia, la, la, la
Sia, la, la, la
O swoich kłopotach
I zmartwieniach też
Refren:
Jeśli chcesz zaśpiewać
Śpiewaj razem z nami
Teraz masz okazję
Bo dla Ciebie gramy
Baw się razem z nami
Jeśli masz ochotę
Jutro odjeżdżamy
Ty zostaniesz tu
Lecz nasze piosenki
Łatwo zapamiętasz
Sia, la, la, la
Sia, la, la, la
Gdy zanucisz refren
To wrócimy znów
Refren:
Jeśli chcesz zaśpiewać
Śpiewaj razem z nami
Teraz masz okazję
Jeśli chcesz zaśpiewać
Bo dla Ciebie gramy.
Nie zadzieraj nosa
Nie rób takiej miny
Nie udawaj Greka
Zmień się lepiej, zmień
Już za parę minut
Będziesz przyjacielem
Sia, la, la, la
Sia, la, la, la
Całej naszej piątki
Tylko rozchmurz się
Nie zadzieraj nosa
Śpiewaj razem z nami
Nie zadzieraj nosa
Baw się razem z nami
var so = new SWFObject('http://img1.wapster.pl/playermono5.swf', 'player', '20', '20', '7', '#000000'); so.addParam('wmode', 'transparent'); so.addVariable('graj', 'http://img1.wapster.pl/mp3srv.aspx%3Fid%3D851692%26demo%3D1&bcolor=ff6600'); so.write('topten851692')
Nad pustą jezdnią dojrzewa świt.
Trzepoczą słowa, trzaskają drzwi.
Autobus rusza bez wolnych miejsc.
Jest piąta rano ... jest piąta pięć.
Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.
Zaczęty przetarg. Kto ile wart?
Tytuły gazet zbawiają świat.
W wyścigu godzin, w pogoni chwil
Pulsuje zdarzeń codzienny rytm.
Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.
[-instrum.-]
Przechodzą ludzie przez pełnię dnia ...
Te same twarze, ta sama gra,
Te same słowa z tych samych ust
Wplątane w ostry klaksonów blues.
Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.
A potem szybkie uściski rąk,
Rozmowy, które powietrze tną.
Autobus wraca bez pustych miejsc.
Jest siódma wieczór ... jest siódma pięć.
Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.
[-instrum.-]
Pani Nadziejo, szarooka,
Pani cierpliwa.
Tylu Cię ludzi w noc głęboką
Do siebie wzywa.
Usłysz głos mój pośród głosów tych,
Wśród ludzi, co swój chleb
Kroją przy pustym stole.
Szarooka - dojrzyj i mnie, dojrzyj mnie.
[-instrum.-]
Dniem błękitnieje portal nieba,
Sklepiony ostro.
Dniem jeszcze bardziej Ciebie mi trzeba,
Nadziejo, siostro.
Okno swe otwieram Ci co świt.
Doczekać dnia, dnia, gdy
Chleb dla dwojga pokroję.
Szarooka - dopomóż mi, pomóż mi.
Pomóż mi, pomóż mi, pomóż mi.