Wszyscy wiedzą, że jesteś jedną z Ew,
Tych najmilszych i na medal.
Ale kto by zgadł, kto by nagle wpadł
Na mych uczuć tajny ślad.
Nikt na świecie nie wie,
Że się kocham w Ewie.
Nikt na świecie nie wie, nikt.
Tego nikt nie zgadnie,
Co mam w sercu na dnie -
Tylko ja mój sekret znam.
Ale właśnie dziś przyszło mi na myśl,
Że ktoś chce mnie zdemaskować,
Bo już skoro świt Jurcio grał jak z płyt
Tej piosenki tajny rytm.
La la la la la la
La la la la la la
La la la la la la la
Tego nikt nie zgadnie,
Co mam w sercu na dnie -
Tylko ja mój sekret znam.
Teraz ze mną wtór mych przyjaciół chór
Śpiewa głośno cały refren.
Który na to wpadł, który odkrył ślad,
W tajemnicę mą się wkradł?
Nikt na świecie nie wie,
Że się kocham w Ewie.
Nikt na świecie nie wie, nikt.
Tego nikt nie zgadnie,
Co mam w sercu na dnie -
Tylko ja mój sekret znam.
[-instrum.-]
Było kruche, niewielkie, było jasne, przejrzyste,
Uśmiechało się ufnie do wszystkich.
Nie groziło nikomu ... Nie wróciło do domu
Moje szczęście, naprawdę niewielkie.
Może gdzieś tam, na liściu, zbyt zmęczone, usiadło,
A wiatr z liściem je porwał znienacka.
Potem z liściem porzucił i nie umie tu wrócić
Z dalekiego, nieznanego miasta.
Może gdzieś usłyszało słowa, których nie znało.
Zapragnęło tych słów się nauczyć.
Słowa były zbyt wielkie, no, a szczęście - maleńkie;
Z ich ciężarem nie może tu wrócić.
Może, kiedy zmężnieje, zbierze siły, urośnie -
Odnajdzie mnie znowu wśród ludzi.
Moje szczęście niewielkie będzie silne i piękne -
Wielkim szczęściem do mnie powróci, powróci.
Dziewczynie, którą ktoś okłamał podle,
Zawiódł nocny bar i czar ekranu -
Daruj lepszy świt niż ten, co zna już.
Nie mów, że masz piękniejsze od niej.
Miasto, które zna jak brudną plamę,
Teraz niech jak sen przy tobie zgaśnie.
Szkoła, którą dał jej ten kochany
Zniknie nagle, tak jak lęk poranny.
Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.
Szarość zwykłych dni jej nie porazi;
Place, które śpią jak po chorobie;
Ciemny, stary dom, bez gniazd bocianich;
Świata groźny szum co płynie z gazem.
Świecić będzie jej urody nagłość
W czarną, zimną noc, i w dzień majowy.
Tylko ty masz być jak doktór mądry:
Co dzień taki sam, co dzień nowy.
Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.
A potem daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.