Zapisz swoję ulubione piosenki Czerwonych Gitar

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Zgoda kwitła niby kwiat - do wczoraj.

Nigdy "nie" a zawsze "tak" - do wczoraj.
Wszystko się składało nam -
Jeszcze do wczoraj.

Od wczoraj straszna nas ogarnia złość.
Od wczoraj ktoś niezgody rzucił kość.
Od wczoraj czuję się jak obcy gość,
Natrętny gość.

Od wczoraj już obca pani, pan.
Nie mówi nikt, tylko radio gra.
Od wczoraj już wiem, że nie chcesz mnie.
Od wczoraj nie znamy się, nie znamy się
Nie znamy się, nie znamy się.

Brak mi bardzo Twoich słów - od dzisiaj.
Chciałbym z Tobą zostać znów - od dzisiaj.
Chciałbym to naprawić już -
Jeszcze od dzisiaj.

Do jutra może minie nasza złość.
Do jutra może nas pogodzi ktoś.
Do jutra chyba kłótni będzie dość.
Już chyba dość.

Od jutra bądź dla mnie dobra znów.
Od jutra już nie mów cierpkich słów.
Od jutra już nie myśl o mnie źle.
Od jutra nie gniewaj się, nie gniewaj się
Nie gniewaj się, nie gniewaj się / bis

[-wokaliza-]


Purpurowe żagle pierwszych snów

Wyruszają w morze znów, i znów.
Małych kapitanów czeka wielka droga:
Pierwszy szlak, drugi szlak.
Gubią się nadzieje, gdzieś na skalnych progach.
Snu nam brak i szczęścia brak.

Granatowe żagle drugich snów
Wyruszają w morze znów, i znów.
Razem z kobietami budujemy domy:
Pierwszy raz, drugi raz.
Zawieszamy gniazda, gdzieś na skałach stromych.
Mamy czas, wciąż mamy czas.

Wypłowiałe żagle trzecich snów
Wyruszają w morze - brak nam słów.
Nauczeni w szkole skrywać to, co boli:
Śnimy, że; śnimy, że
Znów się narodzimy, znów się połączymy,
Żeby żyć nie bardzo źle.

[-instrum.-]


Dziewczynie, którą ktoś okłamał podle,

Zawiódł nocny bar i czar ekranu -
Daruj lepszy świt niż ten, co zna już.
Nie mów, że masz piękniejsze od niej.

Miasto, które zna jak brudną plamę,
Teraz niech jak sen przy tobie zgaśnie.
Szkoła, którą dał jej ten kochany
Zniknie nagle, tak jak lęk poranny.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

Szarość zwykłych dni jej nie porazi;
Place, które śpią jak po chorobie;
Ciemny, stary dom, bez gniazd bocianich;
Świata groźny szum co płynie z gazem.

Świecić będzie jej urody nagłość
W czarną, zimną noc, i w dzień majowy.
Tylko ty masz być jak doktór mądry:
Co dzień taki sam, co dzień nowy.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

A potem daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.