Pani Nadziejo, szarooka,

Pani cierpliwa.
Tylu Cię ludzi w noc głęboką
Do siebie wzywa.
Usłysz głos mój pośród głosów tych,
Wśród ludzi, co swój chleb
Kroją przy pustym stole.
Szarooka - dojrzyj i mnie, dojrzyj mnie.

[-instrum.-]

Dniem błękitnieje portal nieba,
Sklepiony ostro.
Dniem jeszcze bardziej Ciebie mi trzeba,
Nadziejo, siostro.
Okno swe otwieram Ci co świt.
Doczekać dnia, dnia, gdy
Chleb dla dwojga pokroję.
Szarooka - dopomóż mi, pomóż mi.
Pomóż mi, pomóż mi, pomóż mi.


Na nasze wesele zajedzie kareta

Zaprzężona w białe konie,
A pierwszym drużbą będzie poeta -
Gitarę chwyci w dłonie,
By śpiewać piękne wiersze o Tobie,
Jakich ja śpiewać nie umiem.
Potem ja Ciebie wezmę na ręce,
Zaniosę tam, bis
Gdzie szczęścia będzie najwięcej.

Weźmiemy z sobą jedynie tom wierszy -
Niczego więcej nie chcę,
Gdy w lesie, na łące usłyszę wśród świerszczy
Twoje i moje serce.
Będziemy sami jak Adam i Ewa:
Raj odkryjemy na nowo.
Ja będę Ciebie nosił na rękach
I śpiewał, że bis
Na świecie jest tyle piękna.