Zapisz swoję ulubione piosenki Czerwonych Gitar

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Sha la la la...

Niech ktoś mi powie, czy to nie jest pech:
Był maj, słowiki, pachniał biały bez;
I my we dwoje - księżyc spał wśród chmur
I nagle - ach, ząb! Co za ból!
Wykrzywiam usta, a dziewczyna w śmiech!
Powiedzcie, czy to nie jest pech?
Sha la la la...
Sha la la la la spytaj dentysty -
On się na tym zna.

Powiedzcie sami - co za podły los?
Kiedyś w dyskusji zabierałem głos.
Mówiłem długo, jak mnie na to stać
I też zaczęli się śmiać.
Mówiłem mądrze - śmiali się na głos.
Powiedzcie mi - co za los!
Sha la la la...
Sha la zapytaj hydraulika -
On się na tym zna.

Powiedzcie sami, czy to nie jest pech?
Poszło nas wczoraj na zabawę trzech (no i co?)
Juras i Krzysztof tańczyli bez przerw,
A dziewczyny nie chciały mnie.
Sterczałem w kącie, trząsł mną dziki gniew -
Powiedzcie, czy to nie jest pech?
Sha la la la...
Sha la la la la kup sobie mydło,
Albo lepiej dwa!

Sha la la la...


To nie do wiary! To już dziś!

Przed pierwszym balem tremę mam,
Znajomych wielu spotkam tam
A wśród nich będziesz Ty.
Choć jeden taniec oddaj mi -
Czekam już tyle dni.

To nie do wiary, że już dziś
Na pierwszym balu tremę mam.
Choć dziewcząt wiele tutaj znam,
Żadna z nich nie chce mnie.
Choć dziewcząt wiele tutaj znam,
Żadna z nich nie chce mnie.

Tańczysz gdzieś w tłumie par
Chociaż wiesz, dobrze wiesz,
Że już kończy się bal.
Z innym znów tańczyć chcesz
A ja czekam tu sam
Na Twój znak, jeden znak.

To nie do wiary! Pecha mam!
Z pierwszego balu wracam sam.
Choć innym miło płynął czas
A wśród nich byłaś Ty,
Ten pierwszy bal rozdzielił nas,
Rozwiał dziś moje sny.


Dziewczynie, którą ktoś okłamał podle,

Zawiódł nocny bar i czar ekranu -
Daruj lepszy świt niż ten, co zna już.
Nie mów, że masz piękniejsze od niej.

Miasto, które zna jak brudną plamę,
Teraz niech jak sen przy tobie zgaśnie.
Szkoła, którą dał jej ten kochany
Zniknie nagle, tak jak lęk poranny.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

Szarość zwykłych dni jej nie porazi;
Place, które śpią jak po chorobie;
Ciemny, stary dom, bez gniazd bocianich;
Świata groźny szum co płynie z gazem.

Świecić będzie jej urody nagłość
W czarną, zimną noc, i w dzień majowy.
Tylko ty masz być jak doktór mądry:
Co dzień taki sam, co dzień nowy.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

A potem daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.