Zapisz swoję ulubione piosenki Czerwonych Gitar

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Nad pustą jezdnią dojrzewa świt.

Trzepoczą słowa, trzaskają drzwi.
Autobus rusza bez wolnych miejsc.
Jest piąta rano ... jest piąta pięć.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

Zaczęty przetarg. Kto ile wart?
Tytuły gazet zbawiają świat.
W wyścigu godzin, w pogoni chwil
Pulsuje zdarzeń codzienny rytm.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

[-instrum.-]

Przechodzą ludzie przez pełnię dnia ...
Te same twarze, ta sama gra,
Te same słowa z tych samych ust
Wplątane w ostry klaksonów blues.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

A potem szybkie uściski rąk,
Rozmowy, które powietrze tną.
Autobus wraca bez pustych miejsc.
Jest siódma wieczór ... jest siódma pięć.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

[-instrum.-]


Najpiękniejsze są polskie dziewczyny,

Kiedy włosy zaplata im wiatr.
Roześmiane, gdy na nie patrzymy.
Zamyślone, gdy wzruszy je kwiat.

Najpiękniejsze są polskie dziewczyny,
Gdy w ich oczach przegląda się dzień,
Gdy pytają nad rzeką kaliny:
Co o miłych, najmilszych ich wie.

Czasem piszą listy z daleka,
Niespokojne o każde słowo.
Czasem szczęście z rąk im ucieka
Lub po prostu przechodzi obok.

Choć nie mamy tajemnic przed nimi -
Pochmurnieją, gdy czasu nam brak.
Najpiękniejsze są polskie dziewczyny
I dlatego kochamy je tak.

Czasem piszą listy z daleka,
Niespokojne o każde słowo.
Czasem szczęście z rąk im ucieka
Lub po prostu przechodzi obok.

Choć nie mamy tajemnic przed nimi -
Pochmurnieją, gdy czasu nam brak.
Najpiękniejsze są polskie dziewczyny
I dlatego kochamy je tak.


Dziewczynie, którą ktoś okłamał podle,

Zawiódł nocny bar i czar ekranu -
Daruj lepszy świt niż ten, co zna już.
Nie mów, że masz piękniejsze od niej.

Miasto, które zna jak brudną plamę,
Teraz niech jak sen przy tobie zgaśnie.
Szkoła, którą dał jej ten kochany
Zniknie nagle, tak jak lęk poranny.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

Szarość zwykłych dni jej nie porazi;
Place, które śpią jak po chorobie;
Ciemny, stary dom, bez gniazd bocianich;
Świata groźny szum co płynie z gazem.

Świecić będzie jej urody nagłość
W czarną, zimną noc, i w dzień majowy.
Tylko ty masz być jak doktór mądry:
Co dzień taki sam, co dzień nowy.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

A potem daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.