Twoje oczy znam jak jeszcze nikt,
Przede mną nikt.
Gdy komuś kłamią, to nie mnie;
Raz w oczy spojrzę - wszystko wiem.
Wiedziałem wtedy, w pierwszym dniu,
Że czekają pierwszej nocy.
Nie wiesz, jak ja czekam
Na tę noc, pierwszą noc.
Twoje usta znam jak jeszcze nikt,
Przede mną nikt.
Raz są lękliwe tak jak Ty,
Raz niecierpliwe tak jak Ty,
Poznane w jasnym słońcu dnia
A czekające pierwszej nocy.
Nie wiesz, jak ja czekam
Na tę noc, pierwszą noc!
Sama o sobie wiesz jeszcze mało,
Więc słuchaj, posłuchaj, co powiem:
Przyjdziesz do mnie w ciemności i przymkniesz oczy,
Gdy usta zbliży nam mrok naszej nocy.
Wiem, że tak będzie, że tak się stanie.
Ty o tym nie wiesz - sama całą sobą kusisz.
Niech przyjdzie noc, niech przyjdzie noc nasza pierwsza ...
Twoje oczy znam jak jeszcze nikt,
Przede mną nikt.
Gdy komuś kłamią, to nie mnie;
Raz w oczy spojrzę - wszystko wiem.
Wiedziałem wtedy, w pierwszym dniu,
Że czekają pierwszej nocy.
Wiemy, co czekanie
Na tę noc, pierwszą noc ...
Twoje usta znam jak jeszcze nikt,
Przede mną nikt.
Raz są lękliwe tak jak Ty,
Raz niecierpliwe tak jak Ty,
Poznane w jasnym słońcu dnia
A czekające pierwszej nocy.
O Boże! Jak czekałem
Na tę noc, pierwszą noc!
Zielone wzgórza daleko już.
Na butach osiadł podmiejski kurz.
Dni jak zapałki gasną.
Noc chwilę trwa, coraz trudniej zasnąć.
Za myślą myśl na oślep gna.
Znowu tam, znowu tam, znowu tam.
Okruchy wspomnień jak wartki nurt:
Już kwitną sady, już pachnie miód,
Dom pochylony nisko
Pod słońcem dnia. A tu obce wszystko
I nawet wiatr inaczej gra -
Jesteś sam, jesteś sam, jesteś sam.
Próbuj sam
Przez trudne lata przejść.
Z nadzieją serce nieś,
Nie żałuj strat.
Próbuj sam
Nie patrzeć teraz wstecz.
Bierz życie jakie jest.
Przed tobą świat.
Bądź dobrej myśli, śnij lepsze sny.
Nie twoje miasto otworzy drzwi -
I nagle ponad głową
Zatańczy ptak, znajdziesz dobre słowo,
Przyjazną dłoń, zgubiony ślad -
Zaczniesz żyć, zaczniesz żyć, zaczniesz żyć.
Próbuj sam
Przez trudne lata przejść.
Z nadzieją serce nieś,
Nie żałuj strat.
Próbuj sam
Nie patrzeć teraz wstecz.
Bierz życie jakie jest.
Przed tobą świat.
Dziewczynie, którą ktoś okłamał podle,
Zawiódł nocny bar i czar ekranu -
Daruj lepszy świt niż ten, co zna już.
Nie mów, że masz piękniejsze od niej.
Miasto, które zna jak brudną plamę,
Teraz niech jak sen przy tobie zgaśnie.
Szkoła, którą dał jej ten kochany
Zniknie nagle, tak jak lęk poranny.
Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.
Szarość zwykłych dni jej nie porazi;
Place, które śpią jak po chorobie;
Ciemny, stary dom, bez gniazd bocianich;
Świata groźny szum co płynie z gazem.
Świecić będzie jej urody nagłość
W czarną, zimną noc, i w dzień majowy.
Tylko ty masz być jak doktór mądry:
Co dzień taki sam, co dzień nowy.
Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.
A potem daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.