Piosenka warszawskiej ulicy
Szelmowskim uśmiechem zagląda do bram.
Piosenka warszawskiej ulicy
Od wieków ma urok ten sam.
Potrafi tak śpiewać stolicy,
Że wszystko, co żyje, zamienia się w słuch.
Piosenka warszawskiej ulicy -
Jej wierny towarzysz i druh.
Od wielu setek lat jak stoi Nowy Świat,
Jak beczka krzepnie wino u Fukiera,
Gdy rankiem przetrze świt, zasłania oczy szyb,
Do wszystkich serc jak słońca blask się wdziera.
Piosenka warszawskiej ulicy
Szelmowskim uśmiechem zagląda do bram.
Piosenka warszawskiej ulicy
Od wieków ma urok ten sam.
Nieee! Ej!
La la la ...
Nie, nie mamy na kino.
Uhm, nie chcemy pić wina.
Nie warto w karty grać,
Bo po co tracić nasz czas.
Uhm, na miłość czekamy,
Uhm, i mocno wierzymy,
Że przyjdzie znów.
Bo latarni wcale nie chcemy tłuc.
Spędzamy w domu każdą noc.
A latem - gdy słońce lśni -
Starczy nam garść nieba,
Uhm, i wiatru śpiew, hej!
La la la...
Na żartach zna się każdy z nas,
Lecz nie zawsze na żarty czas,
Bo czasem ktoś chciałby nam
Zabrać to, co mamy:
Radości garść.
Hej, nie, nie, uhm,
Nie, nie, nie -
Nikt nam nie weźmie młodości!
Nie, nie, nie, nie, nie, nie - uuu, uhm.
O, nie! Nikt nam nie weźmie młodości!
Na dach, na dach świata
Wspinam się, wspinam się.
Wysokie śniegi czekają mnie.
Na dach, na dach świata
Wiedzie szlak, wiedzie szlak.
Szalone świerki wołają mnie.
Echo, echo!
Echo, echo!
Gdzie ty, gdzie?
Gdzie ja, gdzie?
Na dach, na dach świata ...
Siódmy rok, ósmy rok ...
Przyjaciół cienie czekają mnie ...
Na dach, na dach świata -
Tam gdzie biel, tylko biel -
Zalotne ptaki wzywają mnie.
Echo, echo!
Echo, echo!
Gdzie ty, gdzie?
Gdzie ja, gdzie?
Na dach, na dach świata ...
Siódma dal, ósma dal ...
Już milczy echo, umiera wiatr ...
Na dach, na dach świata -
Sam jak sen, sam jak sen ...
Przełęcze białe - utul się w nie ...
[-wokaliza-]