Zapisz swoję ulubione piosenki Czerwonych Gitar

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Wioska śpi w łanach zbóż,

Ziewnął jeż i usnął już.
W polu wiatr ucichł - cyt!
Zbudzi się, gdy tylko wstanie świt.

W końcu wsi,
Gdzie Pożarna Straż,
W rowie ktoś sobie siadł,
W rowie siadł i na fujarce gra.

Wszystko już u nas jest,
Bo z postępem idzie wieś:
Kino jest i aktywny Music Club;
Jak tu na fujarce można grać, no jak?


A on gra, a on gra ...
Mówi, że to underground.

[-instrum.-]

Jak tu spać, jak tu spać?
Kiedy on przestanie w końcu grać?

Przestań już -
Nie wypada dzisiaj grać.
Przestań już -
Awangardę trzeba znać.

Przestań już, przestań już -
To niemodne wcale. Gdy
Przestań grać, przestań grać -
Wszyscy śpią, wiec śpij i Ty.

A on gra, a on gra ...
Mówi, że to underground.

[-instrum.-]



Piosenka warszawskiej ulicy

Szelmowskim uśmiechem zagląda do bram.
Piosenka warszawskiej ulicy
Od wieków ma urok ten sam.

Potrafi tak śpiewać stolicy,
Że wszystko, co żyje, zamienia się w słuch.
Piosenka warszawskiej ulicy -
Jej wierny towarzysz i druh.

Od wielu setek lat jak stoi Nowy Świat,
Jak beczka krzepnie wino u Fukiera,
Gdy rankiem przetrze świt, zasłania oczy szyb,
Do wszystkich serc jak słońca blask się wdziera.

Piosenka warszawskiej ulicy
Szelmowskim uśmiechem zagląda do bram.
Piosenka warszawskiej ulicy
Od wieków ma urok ten sam.


Dziewczynie, którą ktoś okłamał podle,

Zawiódł nocny bar i czar ekranu -
Daruj lepszy świt niż ten, co zna już.
Nie mów, że masz piękniejsze od niej.

Miasto, które zna jak brudną plamę,
Teraz niech jak sen przy tobie zgaśnie.
Szkoła, którą dał jej ten kochany
Zniknie nagle, tak jak lęk poranny.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

Szarość zwykłych dni jej nie porazi;
Place, które śpią jak po chorobie;
Ciemny, stary dom, bez gniazd bocianich;
Świata groźny szum co płynie z gazem.

Świecić będzie jej urody nagłość
W czarną, zimną noc, i w dzień majowy.
Tylko ty masz być jak doktór mądry:
Co dzień taki sam, co dzień nowy.

Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.

A potem daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.