To nie do wiary! To już dziś!

Przed pierwszym balem tremę mam,
Znajomych wielu spotkam tam
A wśród nich będziesz Ty.
Choć jeden taniec oddaj mi -
Czekam już tyle dni.

To nie do wiary, że już dziś
Na pierwszym balu tremę mam.
Choć dziewcząt wiele tutaj znam,
Żadna z nich nie chce mnie.
Choć dziewcząt wiele tutaj znam,
Żadna z nich nie chce mnie.

Tańczysz gdzieś w tłumie par
Chociaż wiesz, dobrze wiesz,
Że już kończy się bal.
Z innym znów tańczyć chcesz
A ja czekam tu sam
Na Twój znak, jeden znak.

To nie do wiary! Pecha mam!
Z pierwszego balu wracam sam.
Choć innym miło płynął czas
A wśród nich byłaś Ty,
Ten pierwszy bal rozdzielił nas,
Rozwiał dziś moje sny.


Nad pustą jezdnią dojrzewa świt.

Trzepoczą słowa, trzaskają drzwi.
Autobus rusza bez wolnych miejsc.
Jest piąta rano ... jest piąta pięć.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

Zaczęty przetarg. Kto ile wart?
Tytuły gazet zbawiają świat.
W wyścigu godzin, w pogoni chwil
Pulsuje zdarzeń codzienny rytm.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

[-instrum.-]

Przechodzą ludzie przez pełnię dnia ...
Te same twarze, ta sama gra,
Te same słowa z tych samych ust
Wplątane w ostry klaksonów blues.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

A potem szybkie uściski rąk,
Rozmowy, które powietrze tną.
Autobus wraca bez pustych miejsc.
Jest siódma wieczór ... jest siódma pięć.

Czarno-biały pejzaż miasta:
W górze niebo, w dole asfalt.

[-instrum.-]