To nie do wiary! To już dziś!
Przed pierwszym balem tremę mam,
Znajomych wielu spotkam tam
A wśród nich będziesz Ty.
Choć jeden taniec oddaj mi -
Czekam już tyle dni.
To nie do wiary, że już dziś
Na pierwszym balu tremę mam.
Choć dziewcząt wiele tutaj znam,
Żadna z nich nie chce mnie.
Choć dziewcząt wiele tutaj znam,
Żadna z nich nie chce mnie.
Tańczysz gdzieś w tłumie par
Chociaż wiesz, dobrze wiesz,
Że już kończy się bal.
Z innym znów tańczyć chcesz
A ja czekam tu sam
Na Twój znak, jeden znak.
To nie do wiary! Pecha mam!
Z pierwszego balu wracam sam.
Choć innym miło płynął czas
A wśród nich byłaś Ty,
Ten pierwszy bal rozdzielił nas,
Rozwiał dziś moje sny.
[-instrum.-]
Było kruche, niewielkie, było jasne, przejrzyste,
Uśmiechało się ufnie do wszystkich.
Nie groziło nikomu ... Nie wróciło do domu
Moje szczęście, naprawdę niewielkie.
Może gdzieś tam, na liściu, zbyt zmęczone, usiadło,
A wiatr z liściem je porwał znienacka.
Potem z liściem porzucił i nie umie tu wrócić
Z dalekiego, nieznanego miasta.
Może gdzieś usłyszało słowa, których nie znało.
Zapragnęło tych słów się nauczyć.
Słowa były zbyt wielkie, no, a szczęście - maleńkie;
Z ich ciężarem nie może tu wrócić.
Może, kiedy zmężnieje, zbierze siły, urośnie -
Odnajdzie mnie znowu wśród ludzi.
Moje szczęście niewielkie będzie silne i piękne -
Wielkim szczęściem do mnie powróci, powróci.
Na dach, na dach świata
Wspinam się, wspinam się.
Wysokie śniegi czekają mnie.
Na dach, na dach świata
Wiedzie szlak, wiedzie szlak.
Szalone świerki wołają mnie.
Echo, echo!
Echo, echo!
Gdzie ty, gdzie?
Gdzie ja, gdzie?
Na dach, na dach świata ...
Siódmy rok, ósmy rok ...
Przyjaciół cienie czekają mnie ...
Na dach, na dach świata -
Tam gdzie biel, tylko biel -
Zalotne ptaki wzywają mnie.
Echo, echo!
Echo, echo!
Gdzie ty, gdzie?
Gdzie ja, gdzie?
Na dach, na dach świata ...
Siódma dal, ósma dal ...
Już milczy echo, umiera wiatr ...
Na dach, na dach świata -
Sam jak sen, sam jak sen ...
Przełęcze białe - utul się w nie ...
[-wokaliza-]