Płoną góry, płoną lasy w przedwieczornej mgle,
Stromym zboczem dnia słońce toczy się.
Płoną góry, płoną lasy, lecz nie dla mnie już,
Brak mi listów Twych, ciepła Twoich słów.
Refren:
Rzuć między nas najszerszą z rzek,
Najgłębszy nurt, najdalszy brzeg.
Rzuć między nas to, co w nas złe,
A ja i tak odnajdę Cię.
Płoną góry, płoną lasy, nim je zgasi zmierzch,
Znowu minie noc, znowu minie dzień.
Płoną góry, płoną lasy, lecz nie dla mnie już,
Brak mi zwierzeń Twych, ciszy Twego snu.
Refren:
Rzuć między nas najdłuższy lot,
Najskrytszy żal, najgłupszy błąd.
Rzuć między nas to, co w nas złe,
A ja i tak odnajdę Cię.
Na dach, na dach świata
Wspinam się, wspinam się.
Wysokie śniegi czekają mnie.
Na dach, na dach świata
Wiedzie szlak, wiedzie szlak.
Szalone świerki wołają mnie.
Echo, echo!
Echo, echo!
Gdzie ty, gdzie?
Gdzie ja, gdzie?
Na dach, na dach świata ...
Siódmy rok, ósmy rok ...
Przyjaciół cienie czekają mnie ...
Na dach, na dach świata -
Tam gdzie biel, tylko biel -
Zalotne ptaki wzywają mnie.
Echo, echo!
Echo, echo!
Gdzie ty, gdzie?
Gdzie ja, gdzie?
Na dach, na dach świata ...
Siódma dal, ósma dal ...
Już milczy echo, umiera wiatr ...
Na dach, na dach świata -
Sam jak sen, sam jak sen ...
Przełęcze białe - utul się w nie ...
[-wokaliza-]
Pani Nadziejo, szarooka,
Pani cierpliwa.
Tylu Cię ludzi w noc głęboką
Do siebie wzywa.
Usłysz głos mój pośród głosów tych,
Wśród ludzi, co swój chleb
Kroją przy pustym stole.
Szarooka - dojrzyj i mnie, dojrzyj mnie.
[-instrum.-]
Dniem błękitnieje portal nieba,
Sklepiony ostro.
Dniem jeszcze bardziej Ciebie mi trzeba,
Nadziejo, siostro.
Okno swe otwieram Ci co świt.
Doczekać dnia, dnia, gdy
Chleb dla dwojga pokroję.
Szarooka - dopomóż mi, pomóż mi.
Pomóż mi, pomóż mi, pomóż mi.